Jak wyjść z długów i cieszyć się życiem! ebook + Wzory pism

Długi, komornik, firma windykacyjna, wpis w BIK, KRD to ogromny problem, jeśli potrzebujesz darmowej porady, zadaj pytanie ekspertowi. W serwisie znajdziesz także wzory pism, oraz taniej kupisz ebook: Jak wyjść z długów i cieszyć się życiem – 12 kroków, autorką jest Iwona Wendel – założycielka tego bloga. Zachęcam też do komentowania wpisów! tam także możesz zadawać pytania!

Barter i koleżeńskie przysługi – gwóźdź do trumny dłużnika?

Barter – czyli wymiana bezgotówkowa, towaru za towar, lub usługi za usługę, bywa bardzo korzystnym rozwiązaniem.  Strony ustalają dogodne dla siebie warunki i realizują umowę ku zadowoleniu obu kontrahentów.

Czy dłużnik może stosować barter?

Barter z definicji ma być korzystny dla obu stron. Sprawa nieco się komplikuje, gdy jedna ze stron rozpaczliwie potrzebuje gotówki. W takiej sytuacji, każdy barter musi być solidnie przemyślany.

Wymiana godziny Twojej pracy na godzinę innego fachowca wydawałaby się dobrym rozwiązaniem, ale jeśli potrzebujesz gotówki, aby opłacić swoje rachunki czy kredyty, musisz sprawę naprawdę solidnie przemyśleć i przekalkulować.

Nawet najpiękniej wyglądająca wymiana usług może być dużą stratą dla dłużnika.

Co dla dłużnika oznacza więc „dobry barter”?

Bywają sytuacje, w których nawet dłużnik może skorzystać na barterze:

Warunek 1: jeśli i tak kupujesz usługi, które oferuje Ci kontrahent.

Jeśli ktoś oferuje Ci usługi, których nie potrzebujesz, nie są Ci niezbędne, ot po prostu przyjmujesz jako zapłatę za Twoją pracę – to nie jest dobry barter.

Pamiętam miesiące, w których uczyłam moją koleżankę, jak promować jej firmę w internecie i mediach społecznościowych, a ona w zamian dawała mi prywatne lekcje jogi. Joga, mimo że znam jej zalety, nudzi mnie śmiertelnie. Często z tego powodu odwoływałam te zajęcia – a co za tym idzie niejako rezygnowałam ze swojej zapłaty.

To nie jest dobra sytuacja i przykład bardzo niekorzystnego barteru. Odradzam.

Warunek 2: jeśli za koszt swojej pracy otrzymujesz nie mniejszy ekwiwalent w pracy kontrahenta.

Jeśli Twój kontrahent oferuje Ci w barterze usługi, które i tak kupujesz (czyli płacisz za nie i tak), czas na sprawdzenie rachunków.

Jeżeli godzina Twojej pracy kosztuje 50 złotych, nie oddawaj jej za godzinę pracy kontrahenta, która jest warta 30 złotych. Być może kontrahent powinien za każdą Twoją godzinę oddać Ci swoje 1,5.

Pamiętam czasy, gdy za gimnastykę rehabilitacyjną mojej córki płaciłam moimi usługami – prowadziłam blog i profil na Facebooku dla gabinetu rehabilitacji.  Córka spędzała w tym gabinecie 4 godziny w miesiącu, co dawało jakieś 360 złotych.

Mój czas nie ograniczał się do 4 godzin, a zadań przybywało, bo właścicielka gabinetu miała różne pomysły, które ja musiałam wdrażać. Bywały też dni, kiedy córka nie mogła przyjść na zajęcia, więc tworzyła się dziura w naszych rozliczeniach.

Na początku wydawało mi się to dobrym pomysłem, bo mam traumę z okresu długów i nie lubię wydawać gotówki, a dodatkowego klienta zawsze mogłam „wcisnąć”. Jednak koniec końców okazało się to bardzo złym rozwiązaniem, ja zaczęłam po cichu marudzić, bo czułam się wykorzystywana. To musiało się skończyć.

Tak naprawdę oba warunki dotyczą dobrego barteru nie tylko w przypadku dłużnika, ale dłużnik najwięcej w takiej sytuacji ryzykuje.

Koleżeńskie przysługi

Piszę ten artykuł niemal na gorąco zaraz po tym, jak zgodziłam się na 1,5 godzinną pogadankę, wykład dla kobiet z terenu, na którym mieszkam. Zostałam zaproszona jako prelegentka na „kobiece śniadania”, na których co tydzień występuje jakiś inny ciekawy mówca. Mam opowiadać o nowych możliwościach zarabiania, np: zarabianiu przez internet.

Zapytana, czy zrobię to za darmo, natychmiast odpowiedziałam „jasne że tak”. Być może organizatorki nikomu nie płacą, ale mogłam chociaż spytać, czy jest inna opcja. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o to, aby już nigdy nie zrobić nic za darmo.  Chodzi mi o pewien fenomen – rodzaj ludzi, którzy z ochotą udzielają koleżeńskich przysług.

Znowu wracam do mojego przekonania o głębokich, psychologicznych przyczynach pętli zadłużenia. O tym, że dotyka ona pewien rodzaj ludzi. Większość dłużników ma bardzo niskie poczucie własnej wartości. I jak w takim wypadku cenić swoją pracę? Jak upomnieć się o zapłatę, skoro czujesz się bezwartościowy?

Jesteś architektem wnętrz, a koleżanka właśnie się remontuje – no przecież rozwiązanie nasuwa się samo. „Przyjdziesz, popatrzysz swoim fachowym okiem, na pewno wymyślisz coś ekstra!”. No i jak tu odmówić koleżance.

Jesteś prawnikiem, masz firmę przewozową, jesteś pielęgniarką, pracujesz jako złota rączka, jesteś nauczycielem – zawsze znajdą się chętni na koleżeńskie przysługi.

Nie chodzi o to, aby podczas kawy z koleżankami na każde pytanie odpowiadać „sorry, ale taka rada kosztuje”. Ważne, aby wyczuć moment, w który ktoś wyraźnie chce skorzystać na naszej wiedzy i umieć powiedzieć „Przepraszam, ale za taką wiedzę / pomoc już biorę pieniądze, bo jest to moja praca. Chętnie ją dla Ciebie wykonam”.

Ja płacę za wszystko, każdemu wciskam pieniądze za wykonaną pracę. Gdy osiedlowy hydraulik przychodzi i naprawia mi coś kilka razy w ramach opłaty, którą otrzymuje od spółdzielni – czuję potrzebę dorzucenia jakiegoś grosza ode mnie. Sama zaś często macham ręką „daj spokój! trzeba sobie pomagać”.

Doceniaj się

Musisz się szanować i doceniać. Mam nadzieję, że pomoże Ci w tym również poradnik, który już wkrótce opublikuje, w którym zawarłam naprawdę proste, ale ważne rady, jak żyć z długami i być szczęśliwym człowiekiem.

Póki co przyjmij moją radę: świadomie podejmuje decyzję o koleżeńskich przysługach i barterach. Być może zyskasz na tym 100, 200 złotych miesięcznie. Czy nie byłoby pięknie, móc je przeznaczyć na spłatę długów, czy potrzeby rodzinne?

Wybrane specjalnie dla Ciebie:

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 4,67 out of 5)
Loading...


2 komentarzy

  1. ula mamonik.pl

    Fajny wpis :)
    Faktycznie czasami i u siebie zauważam coś takiego ;) Ja bezinteresownie a innym koniecznie muszę zapłacić. Na szczęście coraz rzadziej :D

    • Zaklinaczka długów

      Na początek świadomość tego działania to już dobry pierwszy krok. :) Ja teraz się wprawiam, bo parę koleżanek mnie „zatrudniło” abym je nauczyła zarabiania w internecie – póki co dzielnie przedstawiam moje stawki.

NAPISZ KOMENTARZ