Jak wyjść z długów? Szanowni Państwo, znam Was już tak dobrze, że mogę spokojnie napisać tę notatkę i wiem, że będzie prawdziwa. Przeczytałam setki Waszych emaili, komentarzy, pracowałam z wieloma z Was i oto znam odpowiedź na pytanie, jak wyjść z długów, czyli największą tajemnicę spirali zadłużenia.

Jest nią … lenistwo. I nie chodzi mi o takie lenistwo, że obijacie się w pracy. Chodzi o życiowe lenistwo. O życiową postawę.

Wybierając postawę ofiary – to nie moja wina – z jednej strony możemy udawać, że to nie nasz błąd, nie my spartoliliśmy sprawę, a z drugiej, narzucamy sobie pewien sposób postępowania. Niejako chcemy udowodnić, że wpadliśmy w długi przez siłę wyższą, więc sami nic nie możemy zrobić, aby z nich wyjść. Wpadamy w pułapkę, którą sami na siebie zastawiliśmy.

Bo przecież jeśli się weźmiemy w garść i zakręcimy koło tematu wyjścia z problemu – jeszcze się okaże, że mogliśmy to zrobić wcześniej i oszczędzić sobie długów. Czyli radząc sobie z długami niejako przyznamy się do odpowiedzialności za nie. Każdy z nas ma taką samą ilość godzin do wykorzystania, a to jak je wykorzystujemy świadczy o naszych życiowych priorytetach i życiowej postawie.

Chcę schudnąć, mówi grubas, opychający się golonką z piwem. Moje dzieci są dla mnie najważniejsze – mówi ojciec, który ich prawie nie widuje, ale wie, co było w wiadomościach telewizyjnych.

Chcę wyjść z długów, mówi dłużnik, który szuka kredytów, ogląda telewizję, wydaje szmal na papierosy i piwo…

Czy ja Cię potępiam? Oczywiście, że nie. Powinnam przestać pić kawę, codziennie sobie obiecuję, że od jutra to o ho ho! Czy moje zdrowie jest dla mnie najważniejsze? Nie, ważniejsza jest kawcia wypita podczas pracy. A już pisanie książek bez kawy…! Zdaję sobie z tego sprawę. I jeśli zechcę postawić zdrowie na pierwszym miejscu, nic, nawet komfort picia aromatycznej kawy nie może być od niego ważniejszy.

Wiecie moi drodzy zadłużeni przyjaciele, jaki mam świetny test dla każdego dłużnika, który mi pisze: ratuj! (najlepiej za darmo), bo nie mam pieniędzy! nie mam czasu! nie mam już nadziei! – Każdemu dłużnikowi, który twierdzi, że bardzo chciałby wyjść z długów, ale to niemożliwe, wysyłam do wypełnienia formularz, w który musi wypisać wszystkie swoje zobowiązania, wszystkie koszty, dochody itp.

Taki formularz to dla mnie podstawa jakiejkolwiek pracy z dłużnikiem, mam tam czarno na białym informację, czy dłużnik jest już w przysłowiowej czarnej …e – tak jak byłam ja – czy tylko zmierza w jej kierunku. Co robią dłużnicy po otrzymaniu ode mnie formularza? mówisz, że wypełniają i przesyłają? Taaa, jasne.

Statystycznie większość piszących po otrzymaniu formularza milknie, już nie jestem taka fajna i już nie chcą ze mną pracować. Niektórzy i owszem się odezwą „Pani Iwonko prześlę formularz jak tylko znajdę chwilę czasu, żeby go wypełnić”. Inni zrobią na odwal się uznając, że to ja mam się wszystkiego domyślać. Może 1% z nich wypełni uczciwie i prześle.

Dlaczego?

Przecież nie każę Wam wymyślić lekarstwa na raka! Ja tylko proszę, siądź na pupie, zbierz wszystkie swoje długi, opisz mi, jakie masz w nich zaległości, spisz jakie masz koszty, jakie dochody, na co wydajesz kasę. Jak chcesz walczyć z długami, jak nie umiesz z własnym lenistwem?

Prawda jest taka, że długi to jest bardzo poważny ale też niesamowicie interesujący zwrot w naszym życiu. Dla większości dłużników może to być szansa na nowe, dużo lepsze niż przed długami życie.

Ja nigdy nie doszłabym tu, gdzie jestem, nie robiłabym tego, co robię, gdyby nie to, że musiałam walczyć z długami. Uważam, że długi były mi dane jak pstryczek od losu: ej, to nie tak powinnaś żyć, marnujesz się dziewczyno.

I powiem Ci coś, choć pewnie nie uwierzysz i wyzwiesz mnie od ostatnich: cieszę, że wpadłam w długi! Ile się nauczyłam! jak się zmieniłam! Teraz bardziej niż wtedy czuję się wolna, czuję, że robię to, co sprawia mi frajdę i spotykam na swojej drodze zupełnie innych ludzi. Tyle że zaczęłam od tego, że chciało mi się chcieć.

Wychodzenie z długów może nie być przyjemne

Wszyscy mamy tyle samo godzin do dyspozycji, ale spędzamy je na tym, co sprawia nam przyjemność. Wychodzenie z długów może nie być przyjemne, ale czy to znaczy, że nie warte naszego czasu? Leczenie kanałowe jest cholernie nieprzyjemne, a mimo to dentyści nieźle żyją dzięki tym zabiegom.

Jeśli ja potrafiłam wyjść z długów, to znaczy, że Ty też potrafisz. Tylko czy jesteś gotowy / gotowa zrobić to wszystko, co ja zrobiłam?

Czy jesteś gotowy / gotowa porzucić swój dotychczasowy plan dnia i nadać nowe priorytety? wychodzenie z długów nie jest łatwe jednak możliwe!

Czy zdobędziesz się na taki drobny gest i zamiast poświęcić godzinę na obejrzenie Twojego ulubionego programu, przeznaczysz ten czas na przeczytanie książki, która czegoś Cię nauczy?

Czy jesteś gotowy / gotowa robić to, co nieprzyjemne zamiast oddawać się przyjemnościom, usprawiedliwiając się, że „coś mi się od życia należy”.? Należy Ci się i Twoje długi to informacja, że stać Cię na więcej, że robisz coś nie tak, że jeśli tylko odrobinę się wysilisz, możesz zajść dalej niż kiedykolwiek Ci się śniło.

Pamiętaj, że historie wielkich bankrutów i dłużników to też historie dochodzenia do wielkich majątków i sukcesów. Cały sekret tkwi w tym, co się komu chce.

  Zaklinaczka długów - czyli co nieco o autorce...
  Co to jest upadłość konsumencka? SPRAWDŹ!
  Marzenia dłużnika, czyli komu wolno marzyć??
  Jak pożyczyć i nie wpaść w długi? [SZYBKI PORADNIK]
  [PORADNIK] jaka pożyczka pozabankowa dla osób z zajęciem komorniczym?
Udostępnień 0