Zobacz jak wyjść z długów! jak oszczędzać i jak zarobić pieniądze!

Każdy dług jest zły! ZOBACZ jak wyjść z długów, jak oszczędzać i jak zarobić pieniądze na spłatę zadłużenia! Jak się pozbyć długów komorniczych. Co to jest pętla zadłużenia – jak jej uniknąć i jak wyjść z zadłużenia!

Kim jesteś, czyli o tym, kto odwiedza tego bloga!

Dzisiejszy wpis będzie nieco ponury. Nie dlatego, że mam za sobą bardzo smutny weekend i postanowiłam również Wam popsuć humor. Opowiem Wam, kto trafia na blog „Jak wyjść z długów”.

Ludzie, którzy do mnie piszą

Osoby, które decydują się do mnie napisać, można podzielić na następujące kategorie:

  1. „Mam tak samo jak Pani, niech mi Pani poradzi, co mam zrobić” – niby krótko i na temat.
  2. Osoby totalnie roszczeniowe – zaczynają swoje maile od oceny mojej osoby, mówią mi, co powinnam, a czego nie powinnam, a najważniejsze co powinnam to pomagać za darmo.
  3. Emeryci, lub bardzo ubodzy renciści, którzy nie potrafią już nauczyć się nowego zawodu, osoby chore.
  4. Osoby w kwiecie wieku i energii – takie, które mimo problemów, czasem depresji – chcą pracować i wziąć życie w swoje ręce.
  5. Ludzie – najczęściej kobiety – zrozpaczeni, tacy o których się boję, czy zechcą w ogóle wrócić.

Mam tak samo jak Pani….

Nikt nie ma tak samo jak ja, jak również w ogóle nie ma dwóch identycznych sytuacji. Jeśli planujesz wysłać mi taki mail – zastanów się, na jakiej podstawie mam Ci udzielić podpowiedzi?

Napisz coś o sobie, a potem zadaj konkretne pytanie – jakiej podpowiedzi najbardziej potrzebujesz. Zrozum, nie jestem w stanie w jednym mailu napisać Ci, jak masz wyjść z długów. To proces, który zabrał mi kilka lat.

Osoby roszczeniowe

Wyczuwam je po pierwszym mailu i jeśli w ogóle odpisuje, są to odpowiedzi ucinające dalszą dyskusję. Dla takich osób nie jestem ani miła, ani wyrozumiała. Ja też miałam długi, ale nigdy nie byłam bezczelna, nigdy nie oczekiwałam, że ktoś musi coś dla mnie zrobić, tylko dlatego, że ja popełniłam błąd.

Generalnie jestem osobą z kategorii „do rany przyłóż”. Idealistką, która chce zmieniać świat. Uwielbiam pokazywać ludziom ich potencjał – robić dla nich to, co zrobiłam dla siebie.

Ale jestem też kobietą, która naprawdę dużo przeszła a długi to tylko część mojej historii. To mnie nie tylko wzmocniło, ale nauczyło też, żeby nie marnować czasu na ludzi, którzy tego i tak nie docenią.

Jeśli masz mi więc coś złośliwego do powiedzenia, albo chcesz mi napisać że jestem oszustką, naciągaczką i podłą osobą, która żeruje na dłużnikach – śmiało. Przygotuj się, że jeśli Ci odpowiem nie będzie tam żadnego certolenia się z Tobą.

Emeryci i osoby bez możliwości dorabiania pieniędzy

Bywają sytuacje, w których muszę napisać: proszę absolutnie nie kupować poradnika, ani nie zapisywać się na kurs.

Często wiem to zaraz po opisie sytuacji, lub po wypełnieniu przez daną osobę tabelki. Widzę, że jedynym wyjściem z sytuacji byłoby dorobienie pieniędzy, ale nie ma takiej możliwości (nieumiejętność obsługi komputera, internetu itp – ja wiem, że niby każdy może się nauczyć wszystkiego, ale naprawdę nie będę przekonywała o tym mailowo osoby, dla której wyczynem było napisanie do mnie maila).

Osoby w kwiecie wieku i energii

To są ludzie, z którymi najczęściej pracuje. Jako prawie 50 latka uważam że jeszcze długo będę w kwiecie wieku.

Osoby, które nie czekają, albo są gotowe przestać oczekiwać, że ktoś przyjdzie i zdejmie im problem z barków, po krótkiej wymianie mailowej – chcą pracować nad swoją przyszłością.

Gdy zostają ze mną dłużej – mogę być świadkiem ich wspaniałej transformacji – od osoby, której zawalił się świat i która czuła się bezsilna i samotna, do osoby, która być może nadal zmaga się z długami, ale przestaje popełniać błędy, kontroluje swoje życie,  a co najważniejsze: rozumie, że zawsze spadnie na cztery łapy. Jeśli po drodze coś straci – i co z tego? Zaczyna mieć rozwiązanie na każdy problem. Problemy nie przestają istnieć, ale dłużnik zmienia się z ofiary w kowala własnego losu.

Osoby zrozpaczone

To jest najtrudniejsza kategoria. Czasem, gdy przeczytam kolejny mail od takiej osoby, mam ochotę zostawić tego bloga, skończyć to pisanie.

Jestem dzielną i twardą, ale bardzo wrażliwą kobietą. Płaczę na filmach, wzruszam się na bajkach. Kocham zwierzęta, jestem weganką i jestem wrażliwa na krzywdę nie tylko zwierzaków.

Są maile, które trafiają mnie jak pięścią w żołądek. Nie umiem się po nich pozbierać. Jako osoba, która miała często do czynienia z szantażystami emocjonalnymi, którzy straszyli samobójstwem, umiem odróżnić głupie pogróżki, pomyślane tak, aby zmanipulować mnie do pomocy (albo do przesłania manipulatorowi na konto żądanej kwoty) – od prawdziwego wołania o pomoc.

Dostaję mail, w którym czytam, że ktoś dotarł do ściany, do końca swojej wytrzymałości, jeszcze trochę może przy życiu trzymają dzieci, ale już powoli ta nić słabnie.

Nie wiem, co napisać takiej osobie, jak utrzymać jej uwagę. Jakie koło ratunkowe rzucić. Odpisuję, wysyłam i proszę w duchu, aby przyszła odpowiedź.

Kolejny z takich maili przyszedł w piątek i został ze mną aż do dzisiaj. Odpisałam na wiadomość, ale nie dostałam odpowiedzi. Jest mi bardzo źle.

Moja gorąca prośba

Bardzo się staram, aby moja praca przynosiła efekty, aby była skuteczna. Dostaję od Was różne prośby, ale również podziękowania.

Nie było osoby, która skrytykowałaby którykolwiek z poradników, kurs, czy treść, jaką wstawiam na bloga. Wręcz odwrotnie, piszecie mi, jak bardzo to wszystko Was dotyczy, jak czujecie siebie w moich wpisach. Dla takich momentów chcę wykonywać nadal moją pracę.

Pamiętajcie jednak, że nie jestem prawnikiem – nie śledzę na bieżąco prawa i wyjścia z długów nie opieram na kruczkach prawnych. Próbowałam – ale to nie moja bajka.

Nie jestem też finansistą i doradcą finansowym. Nie udzielę Wam rad w procentach, nie nauczę inwestować i oszczędzać – nie znam się na tym, oszczędzać umiem na tyle, na ile nauczyły  mnie długi.

Moje wyjście z długów opierało się o naukę: zarabiania, znajdowania pomysłów, projektów i nowych źródeł finansowania, zmianę swojej mentalności oraz upór, zmianę postawy i odpowiednie negocjacje z wierzycielami.  Wszystko to we właściwej kolejności i we właściwym czasie.

Nie jestem też psychologiem – wielu z Was pisze, że moje wsparcie jest nieocenione, że sama wymiana maili ze mną stawia Was na nogi, że umiem dać kopa na rozpęd i umiem też wysłuchać, umiem zrozumieć tak jak nikt inny nie zrozumie. Tak, umiem to. Dlatego że jestem wrażliwa i dlatego że przeszłam przez to samo.

Ale nie wiem, jak rozmawiać z osobą, która jest tak bardzo zrozpaczona, że planuje samobójstwo. Sama mam depresję – nie zmagam się już  z nią tak, jak kiedyś, ale depresji nie da się wyleczyć.

Bardzo chcę Was wspierać, ale proszę Cię: jeśli piszesz do mnie będąc u kresu, nie zostawiaj mnie potem z ciszą.

Powtarzam nie jestem psychologiem, który w pracy spotyka się z potencjalnymi samobójcami, a potem wraca do domu i zapomina. Choć pewnie i oni tak łatwo nie zapominają.

Wszystkie Wasze historie są ze mną. Im bardziej dramatyczne, tym bardziej się do mnie przyklejają.

Pamiętaj, ja wiem, jak to jest marzyć, aby to wszystko już się skończyło. Wiem, jak czuje się człowiek, który planuje własną śmierć. Wiem, jakie to straszne.

Każdy taki mail sprawia, że wracam tam, do tego ciemnego miejsca, czuję Twój ból i bardzo chcę Cię trzymać za rękę. Płaczę razem z Tobą, a moja córka pyta, co się stało.

Wiem, że być może nie masz do kogo napisać, do kogo się zwrócić, nie chcesz martwić bliskich. W porządku, napisz do mnie. Ale proszę pamiętaj, że ja też jestem człowiekiem i że Twoja historia nie jest mi obojętna.

  Przepis na szczęśliwe życie - jak wyjść z długów i innych problemów.
  Cyferki, czyli matematyczny wzór na wyjście z długów!
  Chcę, ale mi się nie chce, czyli jak wyjść z długów?!
  Marzenia dłużnika, czyli komu wolno marzyć??
  Brzuch Lewandowskiej, czyli nie liczy się to co robisz...
Udostępnień 0

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

6 Comments

  1. Umiejętność wczucia się w czyjąś sytuację, empatia, to z jednej strony ogromny dar, z drugiej – przekleństwo. Wyobrażam sobie, co czujesz, gdy otrzymujesz wiadomość od potencjalnego samobójcy. Strasznie przykra sprawa.

    Co do osób roszczeniowych – niestety, też to przechodziłam i w sumie nadal przechodzę od momentu, gdy opublikowałam u siebie wpis o skutecznym składaniu reklamacji. Zostałam zasypana komentarzami z prośbą o poradę (oczywiście darmową), gdy zablokowałam możliwość komentowania – przychodziły masowo maile o podobnej treści, nawet umieszczenie we wpisie czerwonego komunikatu, że nie udzielam porad indywidualnych per mail, nie pomogło. Dziś już nie tak często, ale jednak nadal dostaję maile z prośbami/żądaniami, bo czasami komuś nawet nie chce się napisać „dzień dobry” czy „proszę”.

    Kiedyś odpisywałam grzecznie, że nie udzielam porad tego typu, że jest o tym informacja na blogu, bo nie wyrabiam czasowo itp. – ale teraz już nawet nie odpisuję. Jak ktoś przeczytał wpis, to i informację wytłuszczoną na czerwono powinien widzieć i zrozumieć.

    • Na szczęście coraz mniej mam takich osób, większość czytelników jest w porządku. Z wieloma jestem w bardzo sympatycznych, niemal przyjacielskich relacjach i często dzięki nim dalej prowadzę ten blog. Osoby roszczeniowe wciąż się zdarzają, ale chyba jakiś czas temu większość odstraszyłam odpowiadając szczerze na ich komentarze. Takie osoby najczęściej nie mają szans ruszyć z miejsca, w którym się znajdują.

  2. Maria

    Faktycznie przykro dostawać takie wiadomości współczuję. Ja podziwiam i nie przestanę podziwiać Pani Iwony jest wspaniałym człowiekiem i to co robi jest wielkie, mam na myśli pomoc i dzielenie się swoimi doświadczeniami. Wiem bo uczeszczam na kurs, który jest rewelacyjny. Czuje się, że mimo problemów nie jest się osamotnionym nie mówiąc już o tym ile daje różnych rozwiązań i pomysłów na życie i pracę. Bardzo dziękuję Pani Iwono

  3. zadłużona

    z miłą chęcia bym skorzystała z tej formy pomocy niestety nie jestem teraz w stanie wydać kasy na ten kurs bo jej zwyczajnie nie mam pracuje ae każdy dzień to walka o przetwanie

Leave a Reply