Zobacz jak wyjść z długów! jak oszczędzać i jak zarobić pieniądze!

Każdy dług jest zły! ZOBACZ jak wyjść z długów, jak oszczędzać i jak zarobić pieniądze na spłatę zadłużenia! Jak się pozbyć długów komorniczych. Co to jest pętla zadłużenia – jak jej uniknąć i jak wyjść z zadłużenia!

[PORADNIK] Jak działają kredyty konsolidacyjne dla zadłużonych?

Czasami trudno nie odnieść wrażenia, że banki starają się nas przekonać do scenariusza z pogranicza fantastyki. Jakby lista naszych zobowiązań – choćby dorównywała długością liście obietnic składanych przez wszystkie rządy razem wzięte – nie musiała wcale nam przeszkadzać i krępować ruchów. Kredyty konsolidacyjne dla zadłużonych bez hipoteki, pożyczki konsolidacyjne bez zdolności kredytowej… te i podobne oferty zachwalane są nieomal jako cudowne. Bez wątpienia, coś w nich musi być, ale spójrzmy na to wszystko nieco chłodniejszym okiem.

Co to jest konsolidacja kredytu?

Kredyt konsolidacyjny – bez względu na dodatkowe przymioty – to, ujmując najprościej, taki produkt, który spaja wszystkie nasze dotychczasowe finansowe zobowiązania w jedną całość. Opcja „all in one” jest z pewnością kusząca, a już tym bardziej, że takie jedno zobowiązanie wiąże się przeważnie z niższą ratą. Dlatego w większości przypadków, warto połączyć wszystkie pożyczki i kredytyw w jedną ratę!

Jak to miło z ich strony!

Robi się jeszcze bardziej interesująco, gdy bank woła do nas: „Zaopiekujemy się absolutnie wszystkimi Twoimi pożyczkami i kredytami, obliczymy ich wspólną wartość i ozdobimy atrakcyjnym oprocentowaniem! A już prawdziwą wisienką na torcie będzie rata idealnie współgrająca z Twoją kondycją finansową!”

Co wychodzi w praniu?

To tyle, jeśli chodzi o reklamy. Kiedy przyciągnięci nimi meldujemy się w banku, zawsze deklarujemy się, jak mocno jesteśmy zadłużeni i gdzie. Co prawda banki dokonują oceny naszej zdolności kredytowej, ale to raczej działanie na pokaz, dla formalności. Skąd bierze się tak surowy osąd? Otóż, po owocach ich poznajemy: większość osób zdecydowanych na konsolidację nie radzi sobie przecież ze spłacaniem rat.

Paradoks czujności

Na pierwszy rzut oka, bank powinien w takim momencie wyostrzyć czujność i trzymać się od takiej osoby z daleka. Drugi rzut podpowiada jednak, że pożyczanie to obfite źródło „utrzymania” dla banków, wobec czego nawet monstrualny pułap zadłużenia klienta nie odstrasza ich. Przeciwnie, kolejne propozycje konsolidacji kredytów nadal mają się dobrze.

Wiesz, co się liczy?

Znaczenie mają nieco inne czynniki – np. względnie pozytywna historia klienta w BIK, czyli świadectwo, że potencjalny klient poprzednio wywiązywał się ze spłaty długów możliwie sumiennie i konsekwentnie. Gra to główną rolę w rozpatrywaniu przez bank naszej prośby. Jeśli ten spojrzy na nią przychylnie i przyjmie wniosek o konsolidację pożyczek i kredytów, przedstawi nam szczegółową ofertę. Niezależnie od ich mnogości, musimy jednak pamiętać zawsze o dwóch elementarnych regułach.

Dwie reguły

Pierwsza reguła brzmi: bank wygeneruje dla nas jeden, wspólny „procent”, który wynika ze średniego oprocentowania wszystkich naszych obecnych zobowiązań. Dajmy na to, konsolidacja pożyczki gotówkowej (13%) oraz kredytu hipotecznego (5%) da najprawdopodobniej oprocentowanie w wysokości 9%. Konkretne warunki i ich wyliczanie ma nieodmiennie charakter indywidualny.

Rzecz jasna, po konsolidacji kilku nietanich pożyczek prywatnych nie możemy spodziewać się cudownej obniżki oprocentowania. Zresztą, ono powiązane jest również z drugą regułą dotyczącą konsolidacji.

Druga reguła brzmi: bank wysunie propozycję stanowczo dłuższego okresu spłaty. Tylko taka propozycja sprawia przecież, że konsolidacja zachowuje swój  sens, czyli spełnia właściwie funkcję, do której została powołana. Długoterminowość jest niezbędna, by odciążyć klienta – aby wysokość zobowiązań nie była dla niego zbytnio odczuwalna.

Dla przykładu więc, parę pożyczek na dwanaście miesięcy zostanie zamienione na jedną, ustaloną na 72 miesiące. Przykład pozostaje tylko (i aż) przykładem, ponieważ warunki konsolidowania nierzadko różnią się między sobą drastycznie, zależnie od indywidualnego przypadku. Mechanizm działania już jednak zasadniczo znamy.

Pamiętajmy jednak…

… że bank może przedłożyć nam propozycję konsolidacji kredytów i pożyczki, która nie będzie w stanie pokryć wszystkich naszych zaległości. Z grubsza mamy w końcu do czynienia z tą samą procedurą, co w przypadku każdego, zwyczajnego kredytu. W razie skromnej zdolności kredytowej, przyznana nam kwota może nie wystarczyć do spłacenia wszystkiego, co chcemy spłacić.

Kredyt konsolidacyjny – za darmo umarło!

Co być może w tej kwestii najważniejsze, a w natłoku atrakcyjnych zachęt może łatwo umknąć: taki kredyt konsolidacyjny wcale nie jest tańszy! Owszem, rata miesięczna jest faktycznie niższa, lecz wydłużony okres spłaty oznacza, summa summarum, oddanie większej ilości pieniędzy do banku. Cóż, kapitalizm rządzi się dość twardymi prawami, natomiast każdy bank to sztandarowy przykład tych praw, a nie wolontariat.

Kredyt konsolidacyjny z bonusem – całkiem sprytna metoda…

Mało tego,w razie dodatkowej zachęcającej opcji, możemy łatwo pozbyć się dodatkowych pieniędzy. Czasami proponowany jest bowiem tzw. kredyt konsolidacyjny z bonusem, w ramach którego bank spłaca nasze zaległości, a „gratisowo” serwuje nam dodatkową kwotę z przeznaczeniem dowolnym. Przekonać można się całkiem łatwo, tymczasem w konsekwencji będziemy musieli oddać do banku jeszcze więcej oprocentowanych środków.

Ostrzeżenie

Nawet to, co w przypadku konsolidacji stanowi zwykle plus, czasami może nie być aż tak korzystne. Mowa o oprocentowaniu takiego kredytu. W Polsce obowiązuje ustawa, zgodnie z którą firmy prywatne (w tym banki) są uprawnione do stosowania maksymalnego oprocentowania, które dorównuje czterokrotności stopy lombardowej.

Stopa, co oczywiste, nie cechuje się stabilnością – z tego powodu, jeśli spotkamy się z niezbyt atrakcyjną ofertą, niech nie zdziwi nas zaproponowanie kredytu nawet na 20%. Tego typu wskaźnik inspiruje nas do (całkiem uzasadnionych) wątpliwości w kwestii konsolidacji.

Na przykładzie

Powiedzmy, że mamy jakieś cztery zobowiązania. Łącznie wynoszą one 1500 złotych, z którymi żegnamy się co miesiąc. Pozostało jednak tylko dziesięć rat, a więc dziesięć kolejnych miesięcy to zapowiedź odpływu 15.000 złotych – przy hipotetycznym założeniu, że każdy kredyt wygasa w identycznym okresie. Do akcji wkracza bank z propozycją kredytu konsolidacyjnego. Przekonuje, że może obniżyć ratę o 500 zł – taką kwotę zachowamy pod warunkiem, że… ów kredyt zaciągniemy na 36 miesięcy.

Cóż to oznacza?

Nawet dziecko obliczy, że oddamy bankowi trzydzieści sześć tysięcy! Oczywiście, każdy tego typu produkt to przede wszystkim gwarancja mniejszej odczuwalności zobowiązania, a sumarycznie – zapłacenie więcej. Podany przykład wskazuje jednak, że powyżej pewnej granicy kończy się desperackie zabieganie o to, by tylko „nie odczuć”.

A zatem, ostatecznie każdy z nas musi przemyśleć to samemu i rozważyć, co będzie intratne zarówno w sensie obiektywnym, jak i subiektywnym. Nie ma innej drogi.

Dla kogo kredyt konsolidacyjny?

Trzeba przyznać, że kredyt konsolidacyjny nie króluje wśród tych, którzy najzwyczajniej w świecie, chcieliby mieć większą kontrolę i przejrzystość w zakresie zobowiązań. Znakomita większość decyzji na konsolidację motywowana jest bardzo mocnym zadłużeniem. Jeśli grozi nam pętla kredytowa i widzimy już pierwsze jej objawy, konsolidacja jest z pewnością wskazana. Skumulowana i niższa rata to asumpt do pracy nad swoimi finansami i ustabilizowania ich.

Niemniej, jeśli zmysł organizacyjny nie należy do naszych największych atutów, postawienie na kredyt konsolidacyjny jest rozwiązaniem ciekawym i korzystnym, a już na pewno godnym uwagi. W każdym przypadku trzeba jednak pamiętać o bardzo prostej zasadzie, o której już wspomnieliśmy – słowo „darmowe” jest dość abstrakcyjne.

Co różni kredyt konsolidacyjny i zwykły kredyt?

Nie ma znaczących różnic między procedurą kredytu konsolidacyjnego, a tą dotyczącą kredytu zwykłego. To, co je różni, to z pewnością konieczność zaświadczenia odnośnie do posiadanych zobowiązań. Czekają nas więc trzy etapy:

1. Kierujemy się do banku, gdzie składamy wniosek o konsolidację. Wówczas określamy czarno na białym, ile pozostało nam zobowiązań, jak dużych, kiedy przypadają terminy spłat. Należy więc mieć ze sobą dowody – choćby umowy zawarte z danym podmiotem.

2. Gdy to zrobimy, będzie nam przedstawiona oferta. Gdy ta spełni nasze oczekiwania, możemy podpisać umowę z bankiem. Musimy następnie podać szczegółowe dane o naszych wierzycielach, by bank spłacał wierzytelności w naszym imieniu.

3. Gotowe – możemy po prostu spłacać kredyt. Co miesiąc przyjdzie nam regulować część kapitału oraz odsetki.

Morał z tej historii?

Kredyt konsolidacyjny jest pomocny, ale nie jest uniwersalny. W tym sensie, że nie każdy z nas powinien decydować się na taki krok. Istnieje coś takiego, jak chorobliwe zadłużanie się, a w przypadku tego zjawiska, również kredyt konsolidacyjny może przestać cieszyć się naszym zainteresowaniem.

Zanim więc dokonamy decyzji, musimy przeanalizować nie tylko swoją sytuację finansową, ale również mentalną. Całkiem możliwe, że kredyt konsolidacyjny może poczekać (być może już na zawsze), a z właściwym podejściem będziemy zdolni do spłacenia zobowiązań samodzielnie np. poprzez oszczędzanie i zdobycie dodatkowego źródła dochodu!

  Jak rozpocząć proces wychodzenia z długów? 14 WSKAZÓWEK!
  Rozsądne pożyczanie pieniędzy online - PORADNIK ŻYCIOWY!
  Jak rozmawiać z windykatorem - fragment ebooka "Jak żyć z długami"
  Firmy oddłużeniowe - ratunek, czy gwóźdź do trumny??
  Złe towarzystwo - czyli "Dłużniku patrz, z kim przestajesz"!
Udostępnień 2

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (9 votes, average: 4,67 out of 5)
Loading...

1 Comment

  1. Adam

    Fajny poradnik, dziękuje bardzo za napisanie go tutaj :P Z pewnością mi się przyda

Leave a Reply