Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że istnieje coś takiego, jak paradoks wyboru? Jeśli nie, może pamiętasz wierszyk „Osiołkowi w żłoby dano, w jeden  owies, w drugi siano”?

Na czym polega paradoks wyboru?

Pisze o nim m.in. Barry Schwarz w książce o takim samym tytule. Człowiekowi wydaje się, że szczęście to również możliwość wyboru. Uważamy, że im więcej mamy opcji, tym lepiej wybierzemy i tym szczęśliwsi się poczujemy.

Jednak bywa zupełnie odwrotnie. Wielość opcji nas przytłacza. Boimy się, że źle wybierzemy, że coś stracimy, coś nas ominie. Już się przychylamy do jakiejś decyzji i nagle bach! hmm a może jednak nie, może tamto będzie lepsze? A gdy już podejmiemy decyzję, wcale nie jest lepiej, o nie! Nie minie dużo czasu, a już zastanawiamy się, czy była ona  najlepsza, czy może gdzieś tam coś nam uciekło sprzed nosa.

Paradoks wyboru dłużnika

Jestem przekonana, że największe cierpienie dłużnika wynika właśnie z tego, że ma on wybór. I dopóki będzie mieć kilka opcji do wyboru – będzie cierpiał.

Uważasz, że piszę bzdury? Zastanów się.

Dłużnik ma wybór. W zależności od wysokości długów oraz rodzaju wierzycieli, może on po prostu pójść do dodatkowej pracy, może odpuścić i pozwolić żeby komornik lub bank zabrał mieszkanie, może ślęczeć w internecie szukając kolejnej pożyczki, może szukać pieniędzy po rodzinie i znajomych.

Wydaje się, że dłużnik cierpi, póki ma wybór. Gdy bank położy łapę na mieszkaniu i trzeba się przenieść – jest jakby lżej. Już wiadomo, co robić, trzeba się przeprowadzić, trudno, mieszkanie jest stracone, trzeba zaczynać wszystko od początku. Podniesiemy się, tak jak ofiary pożarów, czy powodzi.

Cierpienie i strach istnieje, póki możemy wybierać – walczyć, czy się poddać? Szukać zarobku, czy pożyczki? Sprzątać mieszkania, zatrudnić się jako stróż? A może szukać w internecie złotych strzałów? Może postawić coś w kasynie? A może ukrywać się przed komornikiem, póki się da?

Gdybym tylko…

Czasem też wydaje nam się, że gdybyśmy mogli wybrać jeszcze raz, wybralibyśmy coś innego. Ale skąd pewność, że tak byłoby dobrze?

Znasz „efekt motyla”? Każde nasze działanie wywołuje sekwencje zdarzeń. Wszystkie Twoje poprzednie decyzje doprowadziły Cię do tego momentu, ale nawet jeśli Ci się nie podoba, nie jest powiedziane, że gdybyś wybrał inaczej, byłoby lepiej.

Choć się do tego nie przyznamy, czasem wolelibyśmy, żeby ktoś podjął za nas decyzję. Dlatego wbrew pozorom, po pierwszym szoku związanym z zajęciem mieszkania przez bank – dłużnik czuje się jakby lżejszy i szczęśliwszy.

Może przeprowadź dziś mały eksperyment. Napisz na kartce „JAK WYJŚĆ Z DŁUGÓW„i wypisz wszystkie możliwości, jakie przyjdą Ci do głowy. Przy czym nie mówimy tylko o opcji „wyjść na czysto”, tylko o pozbyciu się problemu z długami jako takiego. Czyli spokojnie możesz napisać „oddać wszystko komornikowi” – bo to też jest opcja. Ciekawa jestem, ile pomysłów zapiszesz.

  Gdzie i jak sprawdzić czy mam długi? [PORADNIK] miesiąca!
  Dłużnik - czyli zombie są wśród nas?
  Jak rozmawiać z windykatorem - fragment ebooka "Jak żyć z długami"
  Jak wyjść z długów w wolnym czasie, czyli test na galeriankę.
  Kto może pomóc wyjść z długów? SPRAWDŹ!
Udostępnień 0