Marta dopijała zimną kawę i wpatrywała się w 50 złotych, pozostawione na stole przez jej męża. Próbowała w myślach obliczyć to, co nie jest policzalne, podzielić pieniądze, których nie da się podzielić. 50 złotych, aby kupić jedzenie dla czteroosobowej rodziny i dać córce 25 złotych na wycieczkę klasową do kina.

Nie potrafiła już płakać, ani kłócić się z Pawłem o pieniądze. Ile można słuchać, że jak się pracuje to się ma i że to nie jego wina, że narobiła „sobie” długów.

Nieświadomie odpłynęła myślami, zastanawiając się, w którym momencie, na swojej życiowej drodze, źle skręciła i wylądowała w tym strasznym, smutnym miejscu. Gdyby nie 11 letnia Natalia i 6 letni Stefanek, już dawno…. dawno by z tym skończyła, poddałaby się. Nawet wie dokładnie, jakby to zrobiła.

A przecież oboje musieli coś poświęcić. Miała 19 lat gdy urodziła córeczkę. Marzenia o studiach zamieniła na pieluchy i prowadzenie domu. Paweł porzucił grę na pianinie i zajął się zawodowo informatyką. Nie że tak sam z siebie. Gdyby to od niego zależało, Marta z dzieckiem zostałaby u swojej matki, a on nadal bawiłby się w muzykowanie, czekając na wielkie pieniądze.

„Zobaczysz, zrobię karierę i zarobię dla nas kupę pieniędzy!”.

Na szczęście jego ojciec wybił mu z głowy chłopięce marzenia o karierze muzyka. Nie zgodził się, aby Paweł nadal z nimi mieszkał i bawił się w muzykowanie, kazał mu zabrać się do pracy i zarabiać na rodzinę. Tylko pod takim warunkiem zgodził się, aby Paweł nadal mieszkał w jego domu, oczywiście z Martą i dzieckiem.

Nigdy jej tego nie wybaczył. Obciążył ją winą za rzekomo zmarnowane życie, zmarnowany talent. Gdyby nie zaszła w ciążę, dziś byłby sławnym muzykiem, zarabiał potężne pieniądze i mieszkał w jakimś apartamentowcu, a nie w ciasnym mieszkaniu obciążonym kredytem.

10 lat wcześniej…

Któregoś wieczora, gdy mała Natalka już usnęła, a on czekając na spóźnioną kolację po raz kolejny wypominał jej zniszczenie mu życia, nie wytrzymała.

– Czy tobie się wydaje, że tylko ty musiałeś poświęcić marzenia? A co z moimi? Czy właśnie zajmuję się moim wymarzonym projektowaniem ciuchów? Czy jestem świetnie ubraną i zadbaną projektantką? Czy tylko mi się kurwa wydaje, że właśnie w poplamionym rzygowinami twojej córki dresie, bez prysznica, robię ci pieprzoną kolację?

Spojrzał na nią z obrzydzeniem i nienawiścią i wstał…

– Stałaś się wulgarną i zapuszczoną krową. Za kolację podziękuję, zjem na mieście.

I po prostu wyszedł. To był pierwszy raz, kiedy on, dysponując pełnym portfelem, wieczorem wybrał wyszukaną kolację w jakimś przytulnym lokalu. Od tego momentu było tak niemal codziennie.

A w Marcie narastała wściekłość i postanowienie, że musi coś z tym zrobić, że musi mieć swoje pieniądze. Odzyska swoje życie. Może byłoby lepiej, gdyby wtedy się zatrzymała, gdyby zaakceptowała tamtą sytuację. Próba wyzwolenia się, odzyskania samodzielności, skończyła się koszmarem, przy którym tamte kłótnie to niemal romantyczna komedia.

Jak na zawołanie zadzwonił jej telefon, a ona nawet nie patrząc na wyświetlacz wiedziała, kto i po co dzwoni. Na szybko starała się wymyślić kolejne przekonujące kłamstwa i wymówki. Rozmówczyni przedstawiła się i zapytała o to samo, o co pytali wszyscy jej poprzednicy.

– Kiedy spłaci pani swoje zadłużenie?

– Naprawdę nie mam teraz pieniędzy, pisałam państwu, że nie zarabiam, dostałam od męża 50 złotych i muszę za to kupić jedzenie, dać córce pieniądze do szkoły, naprawdę mam ciężką sytuację.

– Czyli dziś wpłaci pani nam 50 złotych, a kiedy reszta?

–  Nie, nie, nie wpłacę, ja mam tylko 50 złotych.

–  Ale ma Pani też długi, które powinna pani spłacić.

– Wiem, oczywiście, proszę mi dać tylko trochę czasu.

– Proszę pani do końca tygodnia musi pani wpłacić 500 złotych.

– Nie mam takich pieniędzy…

– Czyli mam zanotować, że odmawia pani spłaty, tak?

–  Nie! Ja nie odmawiam, ja po prostu teraz nie mam.

Rozmowa trwała w tym duchu 15 minut. Marta chodziła po kuchni jak tygrys w klatce. Windykator zakończył rozmowę grożąc, że jeśli Marta w ciągu 3 dni nie wpłaci 500 złotych, komornik „zedrze” z niej kilka razy więcej, niż wynosi jej dług.

Nie miała wyjścia. Musiała zrobić to, przed czym tak długo się wzbraniała.

[0]
możesz dodać do koszyka kolejny formularz lub przejść do finalizacji transakcji
0.00 zł Zapłać

Formularz zamówienia

NazwaCena
Anuluj
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!