Spłata zadłużenia, czyli 7 głupot, które mówią dłużnicy. I te głupoty trzymają ich w pętli zadłużenia. Dłużnik, który chce pozbyć się długów, musi sobie wypracować odpowiednie nastawienie. Nauczyć się nowego, innego myślenia o finansach.

Spłata zadłużenia nie będzie możliwa bez zmiany sposobu myślenia

I dopóki dłużnik tego nie zrozumie, będzie przyjmował kolejne ciosy. Często z Wami rozmawiam mailowo, więc udało mi się zaobserwować kilka przekonań – twierdzeń, które powtarzają ludzie zadłużeni. Oczywiście przyznaję się, że ja również powtarzałam kilka z tych głupot. Oto kilka z takich przekonań, które sprawią, że spłata zadłużenia znika za horyzontem.

1. Gdybym dostał kredyt na spłatę wszystkich długów, z dłuższym terminem spłaty i małą ratą, rozwiązałoby to mój problem.

Ech, wspomnienia. Ileż razy to powtarzałam. Obliczałam, kalkulowałam i wyobrażałam sobie nowe wspaniałe życie.

Czasem kalkulowałam, że dobrze by było, gdybym dostała nawet mniejszą kwotę. Wtedy spłacę choćby dwa długi i zmniejszy mi się rata o połowę. I gdy udawało mi się otrzymać pieniądze – niespodzianka, nie spłacałam starych kredytów, zawsze udawało mi się sobie wytłumaczyć, że tak naprawdę potrzebuję gotówki teraz, po co mam spłacać te dwa długi, lepiej żebym miała luźną gotówkę i z niej spłacała wszystkie raty. I tym sposobem fundowałam sobie kolejne miesięczne obciążenie.

Myślenie o spłacaniu kredytu kredytem to typowy klin klinem. Sukces zacznie się dopiero wtedy, gdy przestaniesz myśleć o najcudowniejszym nawet kredycie, a zaczniesz energicznie i z zapałem szukać dodatkowego źródła dochodu. Jest naprawdę milion sposobów, jak zarobić dodatkowe pieniądze. Trzeba tylko bardzo mocno tego chcieć. Jako była dłużniczka nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

Nie ma takiego kredytu, który byłby idealnym rozwiązaniem dla dłużnika. Jeśli kogokolwiek kredyt uratował od pętli zadłużenia, to jest to zapewne jakiś promil całości. I po co starać się należeć do tego promila? Lepiej tę samą energię przeznaczyć na szukanie nowych pieniędzy. To Ci się przyda na całe życie, a może nawet zmieni Twoje życie na lepsze.

2. Ja wiem, że muszę płacić długi, ale po opłaceniu kosztów nic mi nie zostaje i nie mam żadnych oszczędności

Generalnie mogę powiedzieć, jak wyżej. Jako była dłużniczka nie powiem tego, co mówi większość internetowych mądrali, czyli „trzeba było myśleć jak brałeś kredyt”. Takie „rady” nie mają najmniejszego sensu. Ale na pewno musisz mieć w głowie jedno:  biorąc kredyt (czy jakiekolwiek inne zobowiązanie) nie zastrzegałeś sobie „pod warunkiem, że będę miał oszczędności, albo luzy w budżecie”.

To tak nie działa i jeśli nie zmienisz myślenia – zostaniesz tu, gdzie jesteś.

Być może zaciągałeś zobowiązanie w zupełnie innych okolicznościach, ale teraz są takie, jakie są i to Twoją rolą jest znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Dla dorosłego człowieka nie istnieje tego typu wytłumaczenie.

To mi przypomina sytuacje z moją podwładną, gdy jeszcze pracowałam w koncernie.

Gdy prosiłam ją o coś, a potem zapytałam, czy zrobiła to o co prosiłam, często odpowiadała: dzwoniłam, ale nikt tam nie odbiera.

No cóż, generalnie mogłabym powiedzieć „a co mnie to obchodzi”, ponieważ, gdy wcześniej mój szef zlecał mi cokolwiek, nie śmiałabym mu wcisnąć czegoś takiego. Po prostu działałam, dopóki nie zrobiłam tego, co mi zlecił. Chyba by mnie wyśmiał, gdybym mu rzuciła: nikt nie odbierał.

Dorosły człowiek robi, aby było zrobione, a nie aby mieć dowody, że coś robił, ale to nie jego wina,  że nie wyszło.

Spłata zadłużenia to takie zadanie, które musi być zrobione a nie robione pod warunkiem, że…

3. Już mam jedną pracę, więc jak niby mam zarobić dodatkowe pieniądze

No cóż, coś trzeba w swoim życiu zmienić. Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach nie powinieneś mieć dużo wolnego czasu. Albo ten, który Ci pozostaje po powrocie z pracy, wykorzystać maksymalnie na znalezienie nowego źródła dochodu. Codziennie tysiące osób, w tym matek, pracuje na kilku etatach.

W internecie jest mnóstwo przykładów mężczyzn i kobiet, którzy pracują po 16 godzin na dobę.

Tak to już jest, trzeba coś z siebie dać. Jeśli nie potrafisz znaleźć niczego, co mógłbyś robić (a masz co najmniej kilka możliwości, o czym uczymy się np. na kursie ZA ROK BEZ DŁUGÓW, to po prostu wybierz sobie jakiś kurs, których pełno, nie tylko w internecie. Niektóre są do zrobienia za niewielkie pieniądze, niektóre za 100 czy 200 złotych. Taką kwotę każdy dłużnik zdobędzie.

Łap się każdej mniejszej i większej fuchy, praca nie hańbi.

4.  Myślę o samobójstwie, będę mieć spokój z długami, przestanę tak cierpieć

No owszem, przestaniesz. Ale swojej rodzinie zafundujesz nie tylko traumę, ale również problemy finansowe.

Długi nie znikną razem z Tobą, staną się problemem Twoich bliskich. Kto tak robi? Ciśnie mi się na usta tylko jedno i to brzydkie słowo.

5. Musiałem wziąć kredyt na  nowy samochód, to bez sensu kupować używany, a potem wydawać pieniądze na naprawę

Problem z samochodem (czy czymkolwiek) kupowanym na raty jest taki, że nie jest on tak naprawdę Twój.  Zapłacisz za niego majątek, nawet dwa razy więcej niż jest wart a i tak co roku będzie wart coraz mniej.

W końcu i tak może stać się własnością wierzyciela.

Kupując cokolwiek na raty warto o tym pamiętać.

Zawsze powtarzam: ludzie mają problem ze związaniem się z drugą osobą – no bo czy ja wiem, czy za 10 lat nadal będę chciał z nią być? – ale nie mają najmniejszego problemu z wiązaniem się z bankami na wiele wiele lat. I banki mieszkają z nim w postaci mieszkania na kredyt, telewizora na kredyt i wszystkiego innego na kredyt.

6. Jak tylko dostanę podwyżkę, użyję jej do spłaty długów

A co jeśli nie dostaniesz? a co jeśli zaliczysz „obniżkę”?

Spłata zadłużenia nie może zależeć od Twojej podwyżki, od pracodawcy. Nigdy nie uzależniaj swojego losu od zewnętrznych okoliczności. Licz na siebie i działaj jak lew.

7. Mam dzieci i nie chcę, aby cierpiały, bo czegoś im braknie

To, czego najbardziej potrzeba dzieciom to bezpieczeństwo finansowe oraz czas i uwaga rodziców. Jeśli nie przyzwyczaisz ich do ciągle nowych zabawek i gadżetów, wyrosną na naprawdę rozsądnych ludzi i nie będą ich od Ciebie oczekiwać.

Gorzej, gdy po latach zapobiegania takim brakom w postaci zabawek, nagle okaże się, że jesteś bankrutem, kończysz z depresją.

Takich głupot jest nawet więcej – wiem, że sama powtarzałam wiele z nich. I pewnie już wiesz,  co w moim przypadku przyszło najpierw, pieniądze na spłatę długów, czy olśnienie, że muszę zmienić swoje myślenie.

Wybrane specjalnie dla Ciebie: