Chwilówkowy biznes rozkwita w najlepsze. Widocznie opłaca się on, skoro pozabankowe oferty różnorakich pożyczek wyrastają jak grzyby po… solidnej ulewie. Niektórzy z nas dumają – co konkretnie sprawia, że firmy pożyczkowe mają się tak dobrze? Na czym zarabiają, poza tym, co oczywiste? Jasne jak słońce jest np. to, że gdyby nie ludzie zdesperowani, nieco naiwni lub niedostatecznie obeznani, takie firmy upadłyby. Istnienie takich osób nie wyjaśnia jednak do końca, dlaczego biznes pożyczkowy jest tak dochodowy.

Odsetki od pożyczek

Nierzadko możemy spotkać się z opiniami, że parabanki stosują tzw. lichwę. Jest to obiegowe przekonanie, które stoi na dość chwiejnych nogach. Tak naprawdę bowiem, odsetki od pożyczki czy chwilówki nie są wcale najobfitszym źródłem zysków dla firm pożyczkowych. Samo zresztą pojęcie „lichwy” jest tutaj trochę nie na miejscu. Rozjaśnia nam je SJP:

Co to jest lichwa?

Lichwa  – to pożyczanie pieniędzy na bardzo wysoki, niedozwolony przez prawo procent; również ten procent i odsetki od pożyczonej sumy.

Co więc charakteryzuje odsetki stosowane przy chwilówkach i pożyczkach, że cieszą się tak niechlubnym mianem? W zdiagnozowaniu tej sprawy pomogą nam prawne regulacje, które tej kwestii dotyczą. Przepisy określają otóż odsetki maksymalne, których firmy pożyczkowe po prostu nie mogą przekroczyć. Gdyby posunęły się do takich praktyk, zostałaby na nie nałożona sankcja karna.

NBP informuje

Jaki jest pułap maksimum? Nie mamy do czynienia z czymś ściśle tajnym; NBP ogłasza jego wysokość wszem i wobec. Generalnie, maksimum stopy procentowej nie może w stosunku rocznym przewyższać czterokrotności stopy kredytu lombardowego w obrębie NBP!

Na „chłopski rozum”, a formalnie

Co za tym idzie – jakakolwiek pożyczka, która odznacza się oprocentowaniem nie wyższym niż 10% w skali rocznej, nie jest – przynajmniej z formalnego punktu widzenia – pożyczką lichwiarską sensu stricto. Dotyczy to wszelkich legalnych, zarejestrowanych w Polsce firm, które udzielają pożyczek, chwilówek, kredytów. Co jasne, kiedy ludzie używają pojęcia „lichwy„, nie mają na myśli takich formalności. Raczej fakt, że według ich subiektywnych odczuć, środki zarabiane na chwilowych pożegnaniach z pieniędzmi są zbyt duże.

Tak czy inaczej, wiemy już, że odsetki nie wyjaśniają i nie mogą wyjaśniać powodzenia firm pożyczkowych na rynku. 10% w rocznej skali nie wystarczy, by pracownicy, agenci, pośrednicy i biura mogli nie bać się o utrzymanie. Czasami zresztą, gdy klienci wpadają w pętle kredytowe, albo np. w przypadku śmierci pożyczkobiorcy, firmy pożyczkowe mogą wręcz nieco tracić. A zatem?

Prowizja za pożyczki

Dokładnie, to właśnie ta opłata jest jednym z głównych strumieni dochodów dla firm pożyczkowych. Jest ona pobierana za udostępnienie nam środków na dany czas i jest adekwatna do tego, jak wysoka jest ta udzielana nam kwota. Tak naprawdę to właśnie prowizja mówi nam, czy mamy do czynienia z chwilówką tanią, czy raczej odstraszającą.

Możemy bez trudu przeanalizować to na dostępnych w sieci rankingach pożyczek udzielanych na 30 dni. Nie ma między nimi różnic, gdy potraktujemy je stricte jako produkty. Dobrze obrazują to pożyczki online na 500 złotych.

Omawiana prowizja, również, gdy w grę wchodzi niska kwota pożyczki (choćby i te pięć stówek), jest w stanie przewyższyć 30% wartości pożyczki! Tutaj różnice zaczynają się rozkręcać. Niekiedy możemy mówić wręcz o przepaściach, ponieważ prowizje poszczególnych firm mogą różnić się między sobą… stuprocentowo.

Gra na czas

Tutaj możemy stanąć oko w oko najistotniejszym źródłem zysku dla firm, które udzielają pozabankowych pożyczek. Są nim po prostu przedłużenia chwilówek – żyła złota. Stoi za tym wiele tysięcy osób, które z różnych powodów (często z powodu nieodpowiedzialności) dają „łapać się” na łatwe i natychmiastowe pieniążki. W związku z tym, ich zadłużenie przekracza ich możliwości finansowe, dlatego na oślep usiłują przedłużać niemal w nieskończoność terminy spłat. Kupują w tym celu przedłużenia chwilówek.

Chaos błędnych decyzji

Skąd w ogóle biorą pieniądze na przedłużenia? Przeważnie ich źródełkiem są inne pożyczki, które kosztują ich nawet coraz więcej. Na pewnym etapie pętli kredytowej przestaje to jednak mieć znaczenie dla zapętlonych. Istne błędne koło i dramatyczny cykl: bierzemy pieniądze po to, by przedłużyć spłatę gdzie indziej i tak w koło Macieju.

Rezultat jest taki, że firmy udzielające chwilówek cieszą się bardzo pokaźnymi żniwami, bez względu na to, które dokładnie miejsce zajmują w „zaszczytnej” pętli zadłużenia klientów. Takich osób jest mnóstwo, a prędkość zaciągania kolejnych pożyczek oraz przekładania ostatecznych terminów jest zawrotna. Przypomina to trochę działanie w amoku. „Pożyczkowicz” w ogóle nawet z pozyskanych środków nie korzysta, lecz jedną ręką pożycza, drugą oddaje. Wszystko po to, by choć na chwilę zaznać pozornego i ulotnego spokoju.

Parabanki zacierają ręce

Zadłużenie takiego delikwenta wzrasta wprost proporcjonalnie do budżetu parabanków. One doskonale znają ten mechanizm i żerują na bezradnym wierzganiu klientów w miejscu. Klientów, którzy gdzieś tam z tyłu głowy mają przecież świadomość groźnych konsekwencji wiążących się z windykacją chwilówek, przekredytowaniem… firmy pożyczkowe nie edukują też zwykle o możliwościach konsolidacji  – generalnie, edukacji finansowej u nich nie uświadczymy.

Wszystko czegoś nas uczy

Często jednak zdarza się, że klienci w końcu doznają opamiętania, po czym sami wynoszą z podobnych przygód bardzo wartościową lekcję. Wniosek z tej lekcji jest bardzo prosty, a jakże genialny: nie warto kupować czegoś (w tym przypadku przedłużenia chwilówki), co nie ma żadnego przełożenia na realną wartość w prawdziwym świecie. Wziąłeś pożyczkę na 500 złotych, a żeby ją przedłużyć o tydzień, płacisz 100 złotych? Nigdy więcej!

Wezwania do zapłaty

Wezwania do zapłaty to kolejna żyła złota, zaraz obok opisanych przed chwilą przedłużeń. To również wykorzystywanie psychologicznych prawidłowości, które uruchamiają się w pętli kredytowej i są widoczne jak na dłoni. Chodzi tu o koszty obsłużenia chwilówek niespłaconych w terminie; nazywać się to może różnie, ale działanie jest identyczne.

Jeśli należymy do grona przekredytowanych klientów, jesteśmy smakowitymi kąskami, których parabanki nie przeoczą. Nasze kieszenie są systematycznie odchudzane, czemu towarzyszy wysyłanie różności: maile, wiadomości SMS, połączenia telefoniczne, listy klasyczne. Każde z takich działań jest wyceniane odrębnie, ale w końcu generują one niezłą sumkę. Umowa przewiduje natomiast możliwość obciążenia nią klienta. Niech płaci za upomnienia i czynności windykacyjne.

Ignorancja nie popłaca

Są to kwoty doprawdy gigantyczne. Jeśli chodzi zaś o koszty i reguły naliczania podobnych opłat, klient jest zwykle albo słabo zorientowany, albo po prostu nie wiedzący kompletnie nic. Umowa pożyczkowa przecież napisana była niezrozumiałym żargonem, a ważne informacje napisane drobną czcionką. A zresztą, kto by się martwił warunkami umowy pożyczki?

Czasami nawet w razie brania setnej już chwilówki, w dalszym ciągu można nie ogarniać praw, które rządzą ogromnym rynkiem pożyczek, dla których zaświadczenia i BIK nie istnieją, a wszystko co potrzebne, to dowód osobisty.

Właśnie taka ignorancja sprawia, że w całym tym systemie funkcja statystycznego klienta chwilówek to funkcja ofiary, z której parabanki wysysają życiodajną gotówkę. W pewnym momencie, taka osoba nie ma już środków, by przedłużyć kolejną pożyczkę.

Wysyła więc tyle, ile może i jest całkiem zadowolona. Tymczasem powiadomienia o niedopłacie to kolejne koszty. Nawet w takiej sytuacji można nie tyle stać w miejscu, co cofać się, a więc zadłużać coraz mocniej. To taka okrutna gra, w której zwycięzcą zwykle pozostaje parabank.

Jak to się dzieje, że tak dobrze im się wiedzie?

No, cóż – możemy stwierdzić z przykrością, że Polacy nie są jeszcze dostatecznie wyedukowani w kwestiach finansowych; w temacie zarządzania szczególnie. Ogólnodostępne pożyczki pozabankowe zbierają pomyślne plony, kosztem płynności finansowej mnóstwa ludzi, którzy w podobnych pożyczkach zaczęli upatrywać „kariery zawodowej”.

Wniosek jest więc smutny, ale trzeba to powiedzieć: niewyedukowany i ignorancki klient… jest, summa summarum, klientem lepszym, niż klient rzetelny i odpowiedzialny! Oczywiście, dla wielu z nas nie musi to być nic zaskakującego; jak bowiem działałby cały kapitalizm, gdyby nie usterki, wady, mankamenty, niedociągnięcia? Zbyt idealnie być nie może, bo musi być przecież „ruch w interesie”.

Taka jest prawidłowość naszego ekonomicznego systemu, która jednak w przypadku pożyczek i chwilówek będzie ograniczona już niedługo. Nieznajomość zasad, którymi rządzą się parabanki, nie będzie już źródłem tak olbrzymich zysków. Wszystko dlatego, że…

Nowelizacja Ustawy Anty lichwiarskiej

Jak najbardziej – już niebawem, nie tylko odsetki i ich maksymalna wysokość będą uregulowane prawnie. Dołączą do tego grona również opłaty za przedłużanie chwilówki, a także za niespłacanie ich w wyznaczonym terminie. Czy dla parabanków będzie to katastrofa? Czas pokaże, my możemy jedynie snuć różne przypuszczenia…

  FWK - Funduszu Wsparcia Kredytobiorców - [WARTO] skorzystać?
  Moja historia „Jak uzależniłam się od pożyczek i kredytów”
  Jak pożyczyć i nie wpaść w długi? [SZYBKI PORADNIK]
  [PORADNIK] jak rozłożyć chwilówkę na raty + WZÓR PISMA!
  Zanim skorzystasz z firmy i pożyczki pozabankowej...
Udostępnień 1