Wiele osób pyta mnie, jak rozmawiać z windykatorem. Windykator wzbudza często o wiele większy lęk, niż komornik, mimo że ma zdecydowanie mniejsze prawa i możliwości, niż ten drugi.

Dlaczego więc bardziej boimy się windykatora?

Dlatego, że windykator, bardzo się stara wzbudzać strach. To jest jego strategia i podstawa skuteczności.  Tego się uczy na wszelkiej maści szkoleniach w swojej firmie. Z własnego i moich czytelników doświadczenia wiem, że gdy wpadasz w długi, windykatorzy zaczynają się zachowywać tak, jakbyś nagle przestała mieć jakiekolwiek prawa obywatelskie. Czujesz to w głosie dzwoniących, w ich tonie, w słowach, które dobierają.

Gdy jesteś klientem słyszysz słodki głosik, który ma Cię zapewnić, że nic nie jest ważniejsze od Twojego szczęścia. Ale niech tylko noga Ci się powinie, od razu każdy, nawet dłubiący podczas rozmowy w nosie początkujący windykator, czuje że jest od Ciebie lepszy.

Nawet przysłowiowa Pani Monika, która nawet nie jest doświadczonym windykatorem, po prostu czyta z kartki to, czego uczą na szkoleniu. Jej nie interesuje, co masz do powiedzenia. Ona ma tylko dwie opcje: wydusić z Ciebie obietnicę spłaty, lub dać Ci odczuć, że oto Twoje życie zamieni się w jeszcze gorszy koszmar, bo powiedziałaś, że „naprawdę, przysięgam, niech mi pani wierzy, nie mam”.

Jak rozmawiać z windykatorem?

Przestań ich „zbytnio” szanować. Szanuj na tyle, na ile trzeba szanować żywą istotę, ale nie płaszcz się przed nimi. Jeżeli nie rozumieją, lub nie słuchają, co do nich mówisz, trudno. Pytaj dzwoniących „Jak Pani / Pan ma na imię?” a potem zwracaj się do nich po imieniu.

Bądź tą, która kończy rozmowę. Mów „wydaje mi się, że mówimy w kółko o tym samym, nie mogę zaproponować nic ponadto, co przed chwilą powiedziałam, gdy tylko sytuacja się zmieni, niezwłocznie państwa poinformuję, miłego dnia, do usłyszenia”.

Działaj z pozycji siły

Rozsądny windykator uzna Twoją siłę jako gwarancję spłaty długów. Nierozsądny.. cóż, pozostanie nierozsądny bez względu na to, czy będziesz go całować po rękach (lub innej części ciała) czy nie.

Tak naprawdę nie dotyczy to tylko windykatorów.

Zauważyłaś, że w naszej kulturze przyjęte jest mówienie „panie doktorze, panie dyrektorze, pani magister, pani profesor”. A gdyby tak lekarz, do którego chodzimy był po prostu panem Andrzejem? A dyrektorka w szkole naszego dziecka panią Krystyną? Prezes w firmie panem Zbigniewem?

Od tego się zaczyna, tytuły mają nam wskazywać nasze miejsce, ale poza przyjętym zwyczajem nie istnieje żadne uzasadnienie, aby rozmawiając z lekarzem zwracać się do niego per panie doktorze.

Ludziom imponuje siła.

  Postępowanie egzekucyjne - jakie mam prawa? [SPRAWDŹ]
  Declutter - czyli co Ci niepotrzebnie zalega?
  Harmonia - jak się ma do poczucia własnej wartości?
  Długi siedzą w głowie - przestań karmić potwora!
  Kim jesteś, czyli o tym, kto odwiedza tego bloga!
Udostępnień 0