Dług w mieszkaniu komunalnym – jak sobie z tym poradzić?

Witam. Mój problem z zadłużeniem zaczął się, kiedy miałam 15 lat i zmarła moja mama (tato zmarł 3 lata wcześniej). Głównym najemcom mieszkania został mój brat, jako że był pełnoletni. Nie mieszkał już wtedy fizycznie razem z nami, a z żoną i dzieckiem u teściów w innej miejscowości.

Cały czas jesteśmy zameldowani na pobyt stały pod tym adresem w mieszkaniu komunalnym. Ja utrzymywałam się sama z renty po rodzicach. Wszystkie opłaty robiłam sama. Sąsiedzi pomogli mi założyć konto w banku i założyli zlecenie stałe na czynsz.

Pracownica banku źle wpisała nr konta w konsekwencji czego pieniądze nie dochodziły do gminy. Wtedy nie było jeszcze tak łatwego dostępu do komputerów, a i sprawdzenie każdej operacji na koncie było dodatkowo płatne.

Po ponad roku dostałam z banku odręcznie napisaną kartkę z prośbą o pilny kontakt. W banku dowiedziałam się, że pieniądze nie dochodzą tam gdzie powinny tylko wracają na konto. Na prawdę nie miałam o tym pojęcia.

Kiedy pojawiła się firma windykacyjna, moja bratowa przekazała im moje dane i nękali mnie telefonami żądając natychmiastowej spłaty długu, było to ok. 5 tysięcy złotych. Wtedy pomógł mi wujek, napisaliśmy pismo, w którym zobligowałam się do spłat zadłużenia czynszowego w ratach po 160 zł.

Czynsz był cały czas płacony na bieżąco. Potem mój brat wyjechał za granicę (jest tam do tej pory). Zaczęłam studia, miałam coraz większe problemy z płaceniem rachunków więc najpierw przestałam przelewać te 160 zł na czynsz. Potem zaczęłam płacić z opóźnieniem.

Udało mi się ubłagać brata, żeby pomógł mi. Przelewał mi po 500 zł miesięcznie, ja od siebie dokładam 200zł i takie opłaty wpłacałam. Wtedy już fizycznie nie mieszkaliśmy tam oboje, ja przeniosłam się do chłopaka i kiedy mój brat bez słowa przestał mi przesyłać pieniądze przestałam płacić w ogóle.

Mówiłam mu wielokrotnie, że nie chcę tego mieszkania i nigdy do niego nie wrócę, ale nie wymeldowałam się, bo nigdzie indziej nie mogłabym się zameldować. Kiedy komornik zajął mi konto bankowe i zostałam bez grosza próbowałam odkręcić to wszystko. Poszłam do komornika, który zajął konto.

Tam usłyszałam, że mam iść do Gminy, jeśli chcę się dogadać, bo on tylko ściąga dług tak jak ma nakazane od wierzyciela. W Gminie powiedzieli, że mój brat jest głównym najemcom i ze mną nie mają o czym rozmawiać. 4 lata temu „udało” mi się przekonać brata, żebyśmy oddali to mieszkanie.

Dług oczywiście by został do spłaty, ale może udałoby się, chociaż odsetki umorzyć albo część długu. Brat przyleciał do Polski obeszliśmy wszystkie urzędy, dowiedzieliśmy się co i jak mamy zrobić. Ja miałam przygotować dokumenty o umorzeniu odsetek albo części długu on miał mi przysłać potrzebne do tego informacje o zarobkach.

Po miesiącu dostałam SMS, że jednak nie wyśle, bo szkoda oddać to mieszkanie a pieniędzy na spłatę długu on nie ma i nie może mi pomóc. Więc znowu zostałam z tym sama, po 10 latach rozstałam się z chłopakiem.

Po zajęciu komorniczym dostaję na konto 1609 zł. Wynajmuję pokój za 800 zł, bilet miesięczny + telefon to koszt 120 zł. Co mogę zrobić? Od czego zacząć? Jeśli się wymelduję, to czy można funkcjonować bez stałego adresu zameldowania? Z góry dziękuję za jakąkolwiek podpowiedź.

Wybrane specjalnie dla Ciebie artykuły:

Oceń nasz artykuł:
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 5,00 out of 5)
Loading...

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *