Jest takie powiedzenie, że lepiej być samemu, niż samotnemu w parze. W żadnym chyba innym przypadku nie jest ono tak prawdziwe, jak w sytuacji nadmiernego zadłużenia. Nie wiem co się dzieje, nie wiem dlaczego, ale większość moich czytelników pytających „jak wyjść z długów„, opisuje w swoich mailach, jak bardzo czują się odtrąceni i pogardzani przez najbliższych.

O ile, zgodnie z anegdotą, z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, o tyle pogarda, czy odrzucenie przez partnera jest już mniej śmieszną kwestią.

Razem, czyli jak?

Ja wiem, że w dzisiejszym świecie śluby i przysięgi kompletnie straciły na wartości. Jest to znak czasów, choćbyśmy nie wiem jak się buntowali.

Czy to znaczy jednak, że gdy nasz partner / partnerka wpadnie w kłopoty, albo sprowadzi te kłopoty na całą rodzinę – należy się odwrócić, albo co gorsze, rzucić kamieniem?

Nie umiem sobie wyobrazić takiej sytuacji. Nie tylko dlatego, że jestem romantyczna i za ukochanym, jak to bywało u naszych babek w przeszłości, poszłabym na przysłowiowy Sybir.

Nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że z każdą, nawet najgorszą sytuacją, możemy sobie poradzić, jeśli nie jesteśmy sami, jeśli partner nas wspiera, nie zostawia i kocha nawet wtedy, jeśli długi są wynikiem naszej niefrasobliwości.

Wybierając partnera, nie myślimy przecież „będę Cię kochać i będę przy Tobie, pod warunkiem, że będziemy mieli na koncie tyle a tyle, będziemy mieszkać w M4 i jeździć na zagraniczne wakacje”. Albo „będę z Tobą do końca życia, no chyba że wpadniesz w jakieś problemy, to wtedy eeee, nie, wtedy to nie”.

Czyje są długi?

Wiele czytelniczek pisze, że zaciągały kredyty, aby rodzinie było lepiej, aby dzieci miały wszystko, aby w domu było fajnie i nie brakowało niczego.

A potem mąż odcina się od problemu (jeśli pozwala mu na to rozdzielność majątkowa), albo (jeśli nie pozwala) jest ciężko obrażony, codziennie pokazuje swoją pogardę i nie przepuści okazji, aby wpędzić kobietę w jeszcze gorsze poczucie winy. Bywają sytuacje odwrotne oczywiście, gdy kobieta ulatnia się niemal natychmiast, gdy pojawiają się problemy.

Czy to znaczy, że długi za duże, czy ta miłość za mała?

Mówi się, że pieniądze nie zmieniają człowieka, wyostrzają tylko jego cechy.

Idąc tą drogą powiedziałabym, że długi nie zabijają miłości, one są najlepszym testem na to, czy ona w danym związku w ogóle kiedykolwiek była.

Ja przez swoją wyboistą drogę usłaną długami przechodziłam samotnie. Praktycznie to zdecydowałam się na długi, odchodząc od nieodpowiedzialnego partnera. Byłam sama, ale wiedziałam, na czym stoję.

Szukając najlepszej metody wyjścia z długów, natknęłam się na wiele wzruszających historii, ludzi którzy wyszli z długów mimo że mieszkali na ulicy. Najczęściej są to historie dotyczące Ameryki, ale pewnie dlatego, że tam nadmierne zadłużenie pojawiło się dużo wcześniej niż u nas.

Nawet sam mistrz horroru, Stephen King, był kiedyś bardzo bardzo biednym człowiekiem, marzącym o sławie i pisarstwie. Ale póki nie stał się tym Stephenem Kingiem, którego znamy, mieszkał czasem w przyczepie, z rodziną – dwójka dzieci – i imał się najgorszych prac, żeby zarobić na życie. Czy żona powiedziała mu „Ty łachudro, przez Twoje marzenia o pisaniu i przez Twoje nieudacznictwo mieszkamy w tej norze, dzieci nie mają co jeść, ja wyglądam jak koczkodan, a Ty jesteś dupa nie facet”?

Gdyby tak powiedziała, to albo by ją zostawił i uciekł gdzie pieprz rośnie, albo świat nigdy by o nim nie usłyszał. Żona jednak go kochała, przetrwała z nim biedę, przetrwała jego alkoholizm, nie tylko dlatego że przysięgała „na dobre i na złe”. Ale tak zwyczajnie po prostu go kochała.

Czy zadłużona rodzina to nadal rodzina?

Gdy jesteś sam / sama, bez dziecka – możesz mieszkać gdziekolwiek, nawet kątem u znajomych. Gdy długi dotykają rodzinę i to jeszcze taką, w której są małe dzieci – tylko miłość, odpowiedzialność i przywiązanie pozwalają przetrwać najgorsze chwile.

Przetrwasz nawet lawinę pism o wierzycieli, windykatorów czy komorników, każdy nawet najbardziej niemiły telefon, nawet to że zabierają Ci sprzęt, czy pieniądze – jeśli wiesz że obok stoi ktoś, kto Cię kocha za nic, kto będzie przy Tobie, kto Cię wspiera, pod koniec dnia przytuli.

Jestem zdania, że kryzysy są po coś. W przypadku niektórych moich klientów / zwłaszcza klientek – te długi były po to, aby zrozumiały, że u boku mają niewłaściwego partnera, partnera który jeśli kiedykolwiek w niej / w nim coś widział, to już minęło, albo zabrał to komornik.

Jeśli masz taki problem, jeśli do Twoich problemów, zmartwień, nerwów i stresów dokłada, a nawet przyczynia się partner / partnerka, najpierw spróbuj oczywiście rozmowy, bo być może to tylko pierwszy szok. Ale jeśli rozmowa nic nie daje i dalej czujesz się czarną owcą,czujesz się tym / tą która zniszczyła rodzinę, która zagroziła rodzinie – zastanów się, czy na pewno wszystko jest w porządku.

Życie bywa trudne, raz na wozie, raz pod wozem.

Jeśli Ty jesteś gotowa / gotowy tkwić przy łóżku szpitalnym partnera i być z nim nawet wtedy jeśli nie będzie miał nic, albo będzie „przysłowiowym” warzywem, a nie czujesz tego samego w stosunku do siebie – zastanów się, czy te długi przypadkiem nie pomogą Ci przejrzeć na oczy.

Jak wyjść z długów? najlepiej razem!

  Jak wyjść z długów.... i innych problemów?
  8 sposobów, aby życie było łatwiejsze - czyli mądra samotna mama...
  Postępowanie egzekucyjne - jakie mam prawa? [SPRAWDŹ]
  Jak wyjść z długów, gdy paraliżuje nas strach?
  Jak wyjść z pętli zadłużenia? Może tak...?
Udostępnień 0