Reklamacja robót budowlanych wzór

Kategoria: Wzór pismaReklamacja robót budowlanych wzór
KWS zapytał 2 tygodnie temu

Chodzi o usunięcie awarii w ramach umowy na remont mieszkania. Firma remontowa wymieniała (między innymi) w mieszkaniu instalację wodną. Po odebraniu mieszkania (dodam, że było sporo różnych mniejszych i większych mniej istotnych) okazało się, że w sąsiadującym z naszym mieszkaniu zaczęła przesiąkać ściana na całej praktycznie długości tam, gdzie po stronie naszego mieszkania prowadzona jest instalacja wodna (rury wzdłuż łazienki).

Jak tylko sąsiadka poinformowała, że ma mokrą ścianę, poprosiliśmy firmę, która ów remont prowadziła o przyjechanie i usunięcie awarii. Oczywiście szef firmy twierdzi, że nic nie zostało przez nich naruszone, że to my mamy wskazać, co jest przyczyną cieknącej w sąsiednim mieszkaniu wody, i jeśli udowodnimy, że to z ich winy, wówczas przyjedzie i usunie usterkę.

Od 2 października nic w temacie nie zrobili, woda jak stała, tak stoi – ściana u sąsiadów jest cały czas mokra – obawiam się, że również w mieszkaniu na niższej kondygnacji może pojawić się problem. Niestety w mieszkaniu poniżej nikt obecnie nie przebywa i nie możemy potwierdzić, czy coś się dzieje również i piętro niżej.

W umowie jest wyraźny zapis, że usterki / awarie będą usuwane niezwłocznie (a ta usterka wydaje się być dosyć poważna), jednak firma nie chce podjąć żadnych działań, gdyż twierdzi, że skoro w naszej łazience jest sucho, to nie ma problemu.

Logiczne jest, że zaciek w sąsiednim mieszkaniu jest konsekwencją gromadzącej się wody pochodzącej z instalacji znajdującej się w naszym mieszkaniu, gdyż w sąsiednim mieszkaniu w miejscu powstania zacieku nie ma instalacji wodnej (z naszej strony łazienka graniczy z pokojem sąsiedniego mieszkania).

Właściciel firmy nie reaguje na nasze prośby, w końcu zdeterminowani poprosiliśmy o kontakt z jego prawnikiem i przedstawienie ubezpieczenia OC – chcieliśmy skontaktować się z jego ubezpieczycielem, żeby może od tej strony wymóc podjęcie działań. W końcu problem narasta, i w naszej ocenie jest to działanie również na szkodę jego ubezpieczyciela (większe odszkodowanie).

Właściciel odmawia jednak zarówno kontaktu jak i podania namiaru do jego prawnika i ubezpieczyciela – w rezultacie poprzez SMS przesłał nam informację, że możemy iść do sądu, bo on kolokwialnie pisząc ‘palcem nie kiwnie’.

Bardzo proszę o wsparcie i pomoc w niniejszej sprawie, bo przyznam, że stanęliśmy przed ścianą (i to dosłownie). Nie jesteśmy w stanie wyegzekwować od firmy usunięcia awarii.
Jakie powinniśmy podjąć kroki w niniejszej sytuacji?

Co możemy zrobić i w jakim trybie?

Twoja odpowiedź